Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Freak on a Leash. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Freak on a Leash. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2014

Oby dobry wieczór!: Korn

Sentymentalna muzyczna podróż wujasa Boltza. Powrót do czasów gimnazjum. Pierwsze naszywki, tanie koszulki wątpliwej jakości z nazwami kapel, kostka i glany. Ach...

Oto, co wygrzebałem z magicznej szuflady z ciuciołami. Autentyczna boltzowa naszywka Korna.

Zanim część muzyczna chciałbym podzielić się refleksją, która zniweczyła mój plan o szybkim zaprezentowaniu kawałka Korna i jeszcze szybszej ewakuacji w celu nabycia wiedzy na nadchodzącą sesję.

Kilka słów o utożsamianiu się z noszonymi kultowymi symbolami zamieszczonymi na którymkolwiek elemencie ubioru. Who cares? I care. Szkoda, że część ludzi nie przywiązuje wagi do symboli noszonych na koszulkach, naszywkach, czy innych spodniach. Komunikujemy się nie tylko werbalnie, ale i niewerbalnie. Przyodziewając kultowy symbol, o którym nie ma się pojęcia, lub zakłada się go "bo jest ładny" zaburza się komunikat. Pojawiają się nieścisłości i człowiek wyciągnąć wnioski niezgodne z prawdą. Też mam na koncie takowy grzeszek. Uwaga nadlatuje wyznanie Pana Boltza. Lepiej usiądźcie. Co ja piszę? Pewnie i tak przyjmujecie pozycję siedzącą. Do rzeczy. Miałem jedną skazę naszywkową - Nirvanę. Jak mnie pamięć nie myli miałem ją na plecaku. Nigdy jakoś specjalnie nie słuchałem tego zespołu, a nosiłem naszywkę. Uważałem, że wypada, bo Cobain i Smells Like Teen Spirit. Cóż. Przepraszam za nieporozumienie osoby, które wprowadziłem w błąd.

Dzisiejszy dzień zdominował album Greatest Hits Vol.1 zespołu Korn. Tyle wspomnień. Pamiętam jak dziś jak zachwycaliśmy się rasowym pierdzącym basem Fieldy'ego i dziką, zwierzęcą partią wokalną Jonathana Davisa we Freak On A Leash. Do dziś wspominam agresywne i szalone Right Now (ten teledysk!).Korn i jego metalowy sznyt z naprawdę dobrymi melodiami.
Wracając do tu i teraz. Odkopałem Korna, bo padam z nóg. Dodał mi dzisiaj energii i jakoś dociągnąłem do popołudnia. Zastanawiam się, czy nie zabrać się za najnowszą płytę Korna The Paradigm Shift. Warto? Słuchaliście?

Zostawiam Was z kawałkiem Freak on a Leash, od którego (chyba) zacząłem odsłuchy Korna.