Kombinacja garści ogłady i czterech szczypt dojrzałości po jednej na każdego członka zespołu przyniosła piorunujący efekt. Siekło mnie z miejsca. Zdaję sobie sprawę, że wydana w styczniu tego roku druga płyta Everything Everything Arc może nie być wydawnictwem dla każdego. Najpierw trzeba polubić charakterystyczny głos Jonathana Higgsa. Nie każdemu może pyknąć jego wokal. Szczerze? Dla mnie Higgs to bezapelacyjnie podstawowy atut Everything Everything. Ma chłopak warunki i cieszę się, że na Arc zaczął z nich należycie korzystać. Frontman pierwsza klasa. Radzi sobie zarówno w subtelniejszych fragmentach jak i w energicznych, intensywnych, kiedy wypluwa z siebie masę tekstu. Całe szczęście, że względem Man Alive kompozycje zostały nazwijmy to ujarzmione. Mało rzeczy na tej płycie kłuje w ucho. Utwory nie są przekombinowane. Tym razem ambicja nie poniosła Chłopaków w chaszcze, a do pozbawionego chwastów ogrodu. Na Arc słyszę wpływy muzyki matematycznej, rocka i popu. Doprawdy zacnie dobrane proporcje. Jedna z moich ulubionych propozycji muzycznych w 2013 roku.
Posłuchajcie kawałka Kemosabe, który jest dobrą wizytówką Arc.
Znacie, lubicie? Ciekaw jestem Waszego zdania na temat Everything Everything ;>