Jak widać na załączonym obrazku dałem się porwać modzie na cykanie fotek i wrzucanie na Instagrama. Jakby ktoś chciał zerknąć na mój boltzowy profil to zapraszam -> klik.
Z powyższego zdjęcia możemy również wywnioskować, że w mojej kolekcji znalazł się George Ezra i jego debiutancka płyta Wanted On Voyage. Słucham, słucham i nasłuchać się nie mogę. Zjawiskowy głos, dobre melodie - te dwa elementy znajdziecie na pierwszej płycie młodego Brytyjczyka. W 2014 roku trzeba chociaż raz posłuchać tego młodego jegomościa.
Posłuchajcie proszę Blame It on Me, czyli jedynki z Wanted On Voyage. Gdy usłyszałem ten utwór dawno temu w wersji live nasunęło mi się skojarzenie z Kings Of Leon. Może przez ten refren?
Zacznijmy od końca, aby dozować emocje. W tym momencie serce zaczyna bić szybciej, a oczy kierują się ku zestawieniu zamieszczonemu poniżej.
Finałowa shortlista Sound of 2014:
5. lokatę zajął George Ezra.
Aż kipi potencjałem. Wietrzę zacną płytę tego młodego jegomościa w tym roku.
4. miejsce - Sampha.
Dalej twierdze, że Sampha nie ma dobrych kompozycji. Swoim śpiewem "zrobił" album SBTRKTowi. Bez wątpienia może pochwalić się zjawiskowym wokalem. Czekam na jego dobre tracki. Too much jest całkiem, całkiem i właśnie ten utwór wrzucam do odsłuchu.
3. Najniższe miejsce na pudle dla Banks.
Ja też ją wybrałem! Na boltzowej szortliście też się znalazła! Bardzo się cieszę, że jest okazja, aby napisać o niej jeszcze raz. Mam nadzieję, że gdy wyda LP też z czystym sumieniem będę mógł napisać kilka kolejnych ciepłych słów. Obserwujcie ją, proszę.
2. Tuż za podium uplasowała się Ella Eyre.
Tę dziewczynę też wybrałem. Od pierwszego odsłuchu wznieciła ogień w moich uszach. Twórz dziewczyno i śpiewaj, bo masz talent.
And the winner is...
1. Sam Smith
Ten od wokalu w La la la Naughty Boy'a i Latch Disclosure. Co by nie mówić głos to ona ma. Jednakowoż podobnie jak w przypadku Samphy... Hm. Średnie kompozycje własne. Jak wyda eLPeka to przesłucham i wtedy wydam ostateczny osąd.
W tym roku finałową piątką zawładnęły wokale z featuringów. Sampha, Ella Eyre i Sam Smith pokazali się światu poprzez współpracę z większymi od siebie. Okazuje się, że najlepszym wejściem do muzycznego biznesu jest mutualizmu pomiędzy dwoma muzycznymi organizmami (się kończyło biol-chem, hehe ;) )
Dla mnie zwycięzcami Sound of 2014 są Jungle. Czekam na ich wydawnictwo jak na kolejne ogłoszenia openerowe. Czyli bardzo czekam ;)