Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 sierpnia 2015

Zwykła czy deluxe?

Mógłbym zacząć piosenką Mistrza Niemena Czy mnie jeszcze pamiętasz. Tak jakoś wyszło, że nie dawałem znaku życia i pozwoliłem zatamować lawinę słów traktujących o muzyce, które spływały w tym miejscu z dużą regularnością. Ogólnie to żyję i mam się całkiem dobrze. Lawina słów nie wyczerpała się ;)

Zazwyczaj (w 95% przypadków - reszta to ciekawostki i takie tam inne pierdoły) bohaterami postów są ważne elementy mojej boltzowej Muzycznej Czasoprzestrzeni. W poprzednim tygodniu niekwestionowanych numerem jeden byli Panowie z Everything Everything. W czerwcu światło dzienne ujrzało ich nowe pełnowymiarowe dzieło - Get to Heaven. W tym miejscu rozwiewam wątpliwości w kwestii tytułu posta. Nie chodzi o rodzaj jednego z popularniejszych trunków tylko o wersję płyty. Decyzję o zakupie podjąłem, ale waham się nad wersją. Na zwykłej znajduje się 11 tracków. Deluxe oferuje dodatkowych 6(!). Hm.

Mocne punkty płyty Get to Heaven to przede wszystkim wokal. Jonathan Higgs wyrasta w moich uszach na posiadacza jednego z najciekawszych wokali w alternatywie. Momentami strzela słowami jak z karabinu. Innym razem wyciągnie taki dźwięk, że brwi wędrują do góry z podziwu. Odważny skurczybyk i pomysłowy. Ma warunki i potrafi je wykorzystać. Olbrzymim plusem Get to Heaven jest dobra melodia. Nie każda piosenka jest/będzie hitem aczkolwiek fragmenty uderzają w głowę zostawiając trwały ślad. Przykładowo -> Distant Past, Regret, refren To The Blade, No Reptiles, albo Spring / Sun / Winter / Dread (dam do odsłuchu). Podoba mi się rozwój tego bandu. Kiedyś mogą być wielcy. Kawał dobrego grania. Jak ktoś lubi nieszablonowe, pokręcone indie rockowe/popowe, ba można nawet rzec art rockowe granie to serdecznie polecam.


W ramach bonusa uprzejmie donoszę, iż pod koniec 2015 roku brytyjski projekt przyjedzie do Polski. Raz jeszcze (jak dobrze liczę czwarty raz - poprawcie jak się mylę) odwiedzą kraj ze stolicą w Warszawie. A propos Warszawy to właśnie tam odbędzie się koncert. 1 grudnia Everything Everything pojawią się w Hybrydach. Ciepło wspominam koncerty EE. Byłem na dwóch. Jonathan mówiący "thank you", które brzmi jak "f*** you". Taaak... Wspomnienia koncertowe ;)

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Foo Fighters w PL

Nie Orange Warsaw Festival, nie Open'er Festival, a osobny koncert. 9 listopada w krakowskiej Tauron Arenie zagra zespół Foo Fighters.

Gdy po raz ostatni Dave Grohl z ekipą grał w Polsce namiętnie słuchałem Smerfnych Hitów. Było to naście lat temu. Jak mniemam niemała liczba młodych i tych starszych fanów rocka z zapartym tchem czekała na ogłoszenie koncertu Foo Fighters w Polsce. Doczekaliście się!

Jednakowoż uczestnictwo w gigu amerykańskiego bandu wiąże się ze sporym wkładem finansowym bowiem bilety kosztują, oj kosztują.

Trybuny górne: 249 złotych
Trybuny dolne: 299 złotych
Płyta: 299 złotych
Niepełnosprawni 249 złotych

Bilety wchodzą do sprzedaży 24 kwietnia od 10:00. Rozejdą się na pniu mimo wysokiej ceny?

Do odsłuchu coś z nowej płyty Foo Fighters Sonic Highways. Coś, czyli utwór Outside.



wtorek, 17 marca 2015

Dobry wieczór, czyli Voo Voo w Tarnowskich Górach


Voo Voo powiedzą Tarnogórzanom Dobry wieczór. 18 kwietnia (sobota) o 19:00 zespół z Wojciechem Waglewskim na czele zagra w Tarnogórskim Centrum Kultury. Artyści promować będą płytę zatytułowaną Dobry wieczór wydaną w 2014 roku.


Po dwóch latach Voo Voo wraca na scenę Tarnogórskiego Centrum Kultury. Ostatnim razem nie było mi dane doświadczyć ich na żywo. Tym razem nie odpuszczę! Jestem oczarowany materiałem z płyty Dobry wieczór i z wielką ciekawością sprawdzę jak brzmi w wersji live.

No to co? Czas start! Bilety na koncert Voo Voo w Tarnogórskim Centrum Kultury weszły dzisiaj do sprzedaży. Decydujcie się szybko, bo bilety raczej szybko znajdą swoich właścicieli.

Normalne kosztują 45 złotych, a ulgowe 36 złotych polskich. Można je nabyć w kasie biletowej TCK, albo za pośrednictwem internetu na stronie tck.net.pl w zakładce kup bilet.

Głosowaliście na Gdybym w Liście Przebojów Trójki? Bo ja tak.
Ma się rozumieć, że ten utwór jest częścią składową krążka Dobry wieczór.

czwartek, 25 września 2014

Kuba Nycz powraca!

Słyszeliście już dobrą nowinę? Kuba Nycz wraca z nowymi piosenkami i zaprezentuje je 3 października w Tarnogórskim Centrum Kultury. Fajnie, nie? Tym bardziej się cieszę, że udało się namówić go na występ w cyklu 42-600 <przybija ze sobą piątkę> ;D

Oto zapowiedź, którą popełniłem na potrzeby promocji wydarzenia.

Kuba Nycz to charyzmatyczny wokalista z Tarnowskich Gór, który dał się poznać szerszej publiczności pojawiając się na szklanym ekranie w programach X Factor i Mam Talent. Tarnogórzanin przypomina o sobie wracając z nowym materiałem. Sam przyznaje, że utrzymany jest w konwencji disco rocka. Zapewnia również o tym, iż nie brakuje w nim ciężkich riffów. Do współpracy zaangażował czołowych muzyków z Tarnowskich Gór. Kubie Nyczowi towarzyszą Jacek Dołęga (O’reggano), Marcin Misdzioł (m.in. Mouga, The Sin Company), Bartek Pokrywka (m.in. Tape Reels, K-essence) i Marek Wrona (Transfuzjon, Bigiel Band). Należy przyznać, że niniejszym jesteśmy świadkami narodzin tarnogórskiej supergrupy. Na początku września został udostępniony pierwszy utwór Przebiję się do chmur, który jest zapowiedzią najnowszego repertuaru Kuby Nycza. Do końca roku mają zostać ujawnione kolejne piosenki, ale zanim do tego dojdzie…

 …3 października o godzinie 19:00 zapraszamy do Tarnogórskiego Centrum Kultury. W pierwszy piątek miesiąca października będziemy mieli okazję posłuchać na żywo niepublikowanych wcześniej utworów i przekonać się na własnych uszach o ich jakości. Koncert Kuby Nycza odbędzie się w ramach cyklu 42-600, którego ideą jest promowanie lokalnych, niszowych projektów muzycznych.

Bilety w cenie 4 zł (ulgowe) i 5 zł (normalne) dostępne są zarówno na tck.net.pl w zakładce Kup Bilet jak i w kasie biletowej TCK.

Przybywajcie!

Do odsłuchu wcześniej wspomniany singiel Kuby Nycza Przebiję się do chmur.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Listopad w kwietniu

Jeżeli znacie i cenicie tarnogórski zespół Heath to możecie się nieco zasmucić. Zespołu Heath już nie ma. Marcin Czapla w przyjacielskiej atmosferze zakończył współpracę z Bartkiem Stanikiem, Kubą Pietrygą i Piotrkiem Szwarnógiem. Pozostała trójka postanowiła dalej pchać swój muzyczny post-rockowo/post-metalowy wózek zakładając nowy projekt - November Might Be Fine.


To co widzicie wyżej jest okładką pierwszej EPki November Might Be Fine. Oficjalna premiera składającego się z dwóch utworów wydawnictwa odbędzie się 29 kwietnia o godzinie 20:00 w Tarnogórskim Centrum Kultury podczas koncertu zespołu w ramach cyklu 42-600, czyli Muzycznego Kodu Pocztowego. Wersji studyjnej doczekały się utwory wykonywane już za czasów Heath: Unhappy/Neverending i Horizontal Gravitation. 20 minut muzycznej zacności. Bardzo imponuje mi sposób łączenia ciężkiego grania z pięknymi melodiami. W obu piosenkach gościnnie pojawia się Marcin Czapla.

Czujcie się poinformowani o nowej nazwie na tarnogórskiej scenie muzycznej ;)
Sprawdźcie proszę jak Wam się podobają utwory z EPki NMBF.


Wielce zapraszam na wszystko na to wskazuje premierowy koncert NMBF. Tutaj macie wydarzenie na FB -> 29 kwietnia 2014 | 42-600 | November Might Be Fine.
Na miejscu będzie można wesprzeć muzyczny rozwój postrockowców z TG i nabyć CeDeki z ich świeżym materiałem.

wtorek, 26 listopada 2013

Wszystko wskazuje na to, że...

...zobaczę/usłyszę Moderat na żywo!


Jeden mały, papierowy świstek, a tyle radości. Od wczoraj jestem w posiadaniu biletu dającego możliwość doświadczenia na żywo muzyki zespołu, który wydał jedną z najlepszych płyt w 2013 roku. Mam oczywiście na myśli album II. Pisałem o nim nie raz. No w sumie dwa razy jak dobrze pamiętam. Nie wykluczam, że napiszę jeszcze kilka razy. Dobra, whatever. To jest bardzo zacna płyta.

Przypomnę jeszcze gwoli formalności gdzie i kiedy koncert Moderat się odbędzie. Widzimy się 29 marca 2014 roku w Galerii Szyb Wilson w Katowicach. Moderat Live Multimedia Show odbędzie się w ramach Before Tauron Nowa Muzyka 2014. Bilety po 70 złotych (do wyczerpania puli), a później po 80 złotych. W dniu koncertu (o ile jeszcze takowe zostaną) bilety kosztować będą 90 złotych.

Sprawdźcie proszę trailer zapowiadający styczniowo-marcową trasę Moderat. W tle utwór Versions z płyty II.


PS. A propos zdjęcia. Spostrzegawczy zobaczą siną plamkę na paznokciu palca środkowego potocznie zwanego fuckerem. Patrzcie gdzie pchacie paluchy i uważajcie na drzwi. Przytrzaśnięcie palca to bolesna sprawa. Karolu M. dzięki za przyczynienie się do zdarzenia ;P

piątek, 22 listopada 2013

Moderat + Katowice = 29.03.2014

Jest dobrze! Jest bardzo dobrze! Na fejsbukowym profilu Tauron Festiwal Nowa Muzyka pojawiła się przezacna informacja koncertowa. Moderat wraca do Polski. I nie mówię tutaj o lutowym koncercie w warszawskim Basenie, oj nie. 29 marca 2014 roku w ramach Before Tauron Nowa Muzyka 2014 niemieckie trio zagra koncert w Galerii Szyb Wilson w Katowicach na ul. Oswobodzenia 1. Dwa dni później Niemcy zagrają w Poznańskim CK Zamek (koncert jest organizowany przez agencję Automatik i CK Zamek).

Ceny na koncert Moderat w Galerii Szyb Wilson wyglądają następująco:

Pierwsza pula (dostępna od dziś do 1 stycznia, bądź wyczerpania puli): 70 zł
Druga pula (od 1 stycznia do koncertu): 80 zł
Cena biletu w dniu koncertu: 90 zł

Bileciwa można nabywać za pośrednictwem Ticketpro, Ticketportal, Biletin lub Biletomat.

Sukcesywnie kończą się zespoły z boltzowej czołówki must see. Moderat jest na niej wysoko. A tutaj proszę, taka okazja. I jeszcze pod samym nosem w Katosach. Żal byłoby nie skorzystać z takiej sposobności. 29 marca zaznaczam na czerwono ;)

Ma ktoś pożyczyć 70 zł? ;D

poniedziałek, 18 listopada 2013

UL/KR [17.11.2013] oczami/uszami Pana Boltza


Niegdyś nadużywałem wyrazu klimat. Irytowało mnie to. Aż w końcu postanowiłem rozpocząć walkę ze słownym nałogiem. Sytuacja zmusiła, aby zawiesić narzuconą przez siebie przerwę. Wczoraj byłem na koncercie duetu UL/KR. W kontekście zespołu UL/KR słowo klimat jest kluczowe.

Koncert miał miejsce w reaktywowanym Jazz Club Fantom w Bytomiu. Nigdy wcześniej tam nie byłem. Z relacji bywalców starego Fantoma dowiedziałem się, że kiedyś klub był większy. Po ponownym otwarciu jest znacznie bardziej kameralnie. Dla mnie bomba. Nieobszerne pomieszczania sprawiają wrażenie przytulności. 
Naprzeciwko baru umiejscowiona jest scena przypominająca pokój z oldschoolowymi tapetami. W tych oto okolicznościach architektonicznych przyszło grać zespołowi UL/KR. Kilkanaście minut po 21:00 na scenę wkroczyli Błażej Król i Maurycy Kiebzak-Górski. „No! Nareszcie odrobię zaległości z Open’era!” – ucieszyłem się w duchu. 
Jeżeli ktoś spodziewał się, że Panowie z UL/KR odtworzą swoje piosenki w formie 1 do 1 tak jak zostały nagrane na albumach (UL/KR z 2012 roku oraz Ament z 2013) mógł się solidnie zdziwić. Wykreowałem sobie koncertowe kryterium brzmiące ‘oczekuj nieoczekiwanego’. Duet z Gorzowa Wielkopolskiego sprostał moim oczekiwaniom. Koncert UL/KR był niczym mixtape. Utwory zostały zaprezentowane w formie ciągłej. Mam tutaj na myśli, że następowały jeden po drugim bez chwili wytchnienia (no dobra, były z trzy przerwy na kulturalne przywitanie się, zakomunikowanie, że finito, a później, że będzie bis). Kawałki przenikały się. Niekiedy były odgrywane fragmentarycznie, częściowo. Zostały przearanżowane. I już nawet abstrahując od faktu, że miały taką, a nie inną formę (w sensie fragmentaryczną), o dziwo modyfikacji poddano nawet piosenki z najnowszej płyty. Rozumiem, że mógł się pojawić nowy pomysł na stare kawałki i przez to nastąpiły modyfikacje w ich strukturze, ale, że tak szybko pojawiły się zmiany w świeżynkach? Odważnie i do tego umiejętnie. Uważam, że w tym szaleństwie jest metoda. Dzięki temu zabiegowi nie miałem wrażenia, że słucham płyty. Czułem, że jestem na koncercie, że doświadczam muzyki na żywo. UL/KR jest jednym z tych magicznych zespołów, które potrafią zaczarować przestrzeń. Tworzą niezwykły klimat. Transowa aura, mocne basy, elektroniczności przeróżne no i intrygujący wokal Błażeja Króla tworzą muzyczną metafizykę. Zadziwiające jak smutna muzyka może przysporzyć tyle satysfakcji, a może i nawet radości. 

Dziękuję i obserwuję dalsze Wasze poczynania. Pozdrowienia śle Boltzczysław ;)

środa, 23 października 2013

Foals [19.10.2013] oczami/uszami Pana Boltza

26 marca 2013 roku moje konto bankowe uszczupliło się o 139 złotych polskich. O godzinie 10:04, czyli dokładnie 4 minuty po udostępnieniu do sprzedaży biletów na koncert Foals zostałem szczęśliwym posiadaczem jednego z nich. 19 października 2013 transakcja się ziściła, a autor bloga niejaki Bolesław Kowalski znany jako Pan Boltz doświadczył cudu spełnienia się życzeń urodzinowo-świąteczno-różnokazyjnych. "Spełnienia marzeń!". 19 października jedno z nich się uskuteczniło.

Nie mogę o tym nie wspomnieć. Za sprawą koncertu Foals po raz pierwszy odwiedziłem Warszawę. Jakoś nigdy nie było po drodze, aby pojawić się w stolicy Polski. Przed koncertem wraz z ekipą koncertową (ślę wyrazy szacunku w Waszą stronę moi drodzy kompani ;) ) postanowiliśmy nabić trochę kilometrów i pozwiedzać Warszawę. Odetchnijcie z ulgą. Omijam relację ze zwiedzania.

Mając w nogach długaśne zwiedzanie koło 18:00 ruszyliśmy ku Stodole. Zastała nas niekrótka kolejka. Ale czymże była chwila stania w kolejce przy nadchodzących wydarzeniach. Przynajmniej mieliśmy czas, żeby przeanalizować nadchodzące koncerty w Stodole. Gdy już weszliśmy tak dla odmiany znów czekała na nas kolejka. Tym razem do szatni. W międzyczasie nabyłem drogą kupna koszulkę z europejskiej trasy Foals, którą po koncercie niezwłocznie przyodziałem zastępując tym samym przemoczoną koncertową (jeszcze na koniec zebrałem na klatę część wody wylanej na publikę przez Yannisa).

Wchodzę na salę, lokalizuję scenę, patrzę w prawo - balkon. Uśmiechnąłem się pod nosem. Balkon będzie ważnym elementem koncertu, ale o tym w swoim czasie. O 19:30 ze zniecierpliwieniem czekaliśmy już na występ supportu jakim był zespół No Ceremony///.

Zaskoczenia nie było. Tak jak się spodziewałem występ No Ceremony/// nie wzbudził mojego entuzjazmu. Nie jestem fanem kompozycji tego zespołu. Debiutancka płyta nie powalała na kolana. Piosenki w wersji live niestety też. Odniosłem wrażenie, że nagłośnienie im nie pomagało, nadawało zbyt dużo hałaśliwości. Uważam, że korzystniej brzmieliby gdyby byli bardziej subtelni. Pogibałem się, żeby nie stać jak kołek, ale myślami byłem już gdzie indziej.

Planowo koncert Foals miał rozpocząć się o 21:30. W rzeczywistości pierwsze dźwięki Prelude zabrzmiały koło 21:20. Wszystko zaczęło się od migających świateł. Tło sceny zdobiła grafika z kobrami. W takich okolicznościach stopniowo pojawiały się znajome postacie. Gdy zaczął rozbrzmiewać otwieracz z płyty Holy Fire czułem, że to będzie to. To będzie koncert, o którym będę opowiadał moim wnukom. To są ci panowie. To ich słuchałem i oglądałem przez lata na YouTube. To przy ich muzyce na skórze pojawiały mi się ciarki. Gdzieś w okolicach drugiego utworu jakim był Total Life Forever z... Total Life Forever Yannis Philippakis wspomniał, że pamiętają openerowy koncert z 2011 roku i, że było do bani, bo padało. A tam do bani. Z tego co ludziska mówili to było cacy (smutam, bo nie było mnie w Gdyni).
Po tytułowym tracku z drugiej płyty nadszedł czas na Olympic Airways, czyli setki gardeł skandujące "dis-ap-pear". Dla takich chwil buli się kasę i poświęca czas, aby iść na koncert. Kawałki Foals nie stoją w miejscu. One ciągle ewoluują. Takie Olympic Airways jest jeszcze bardziej skoczne niż kiedyś. Dźwięki gitary generowane przez Jimmiego i Yannisa jednocześnie w kulminacyjnym momencie piosenki po drugim disappear - zacność do sześcianu!
Kolejnym punktem setlisty był kawałek z TLF - Blue Blood. Bicie serducha wybijane przez Waltera na basie, a następnie matematyczne funky, przy którym trudno ustać w miejscu. Możecie sobie wyobrazić co się działo przy My Number. Piosenka otwierająca przed Foalsami drzwi do komercyjnego radio w Polsce. Powiem szczerze, że specjalnie nie przepadam za tym utworem. Jest za bardzo radiowy. Jednak koncertowo kawałek żre po całości.
Nadszedł czas na dwa elementy składowe tegorocznego albumu Holy Fire. Najpierw Providence i pierwszy jak dobrze pamiętam wyskok Yannisa. Jako wprawiony stage diver zrobił to zawodowo. Mocarny kawałek. Gdy myślisz, że się kończy wraca ze zdwojoną siłą. Następnym punktem setlisty był track Milk & Black Spiders. Jeden z tych bardziej nastrojowych. A jeżeli mowa o piosenkach z gatunku klimatycznych proszę ja Was może Spanish Sahara? Proszę bardzo. Tym razem nie w strugach deszczu. W zamkniętym pomieszczeniu. Szkoda, że podczas tego kawałka wyrosły dziesiątki telefonów w tym jeden tuż przede mną. Wolałbym oglądać scenę, a nie czyjś sprzęt rejestrujący. Ale nieważne. Spanish Sahara na żywo. Ile ja czasu spędziłem na odsłuchach tego utworu, ileż ciarek wyrastało podczas wielokrotnych zapętleń. Wielkie przeżycie. Więcej numerów z Total Life Forever nie usłyszeliśmy.
Powrót do debiutu do 2008 roku. Red Socks Pugie. Tak jak wspominałem, ależ te utwory się zmieniają. Nowe tchnienie, nowe życie. Chociaż wcześniej nic im nie brakowało. Tutaj pragnę docenić świetnie skrojone outro. Tyćku post-rockowe rzekłbym. Palce lizać.
Wracamy do Holy Fire. Late Night z dedykacją dla słuchaczy zgromadzonych w Stodole. Late Night z solówką znaną z CCTV Session (zostanie wydana na winylu).
I jeszcze raz Antidotes. Electric Bloom. Jak ten kawałek żre na żywca. Yannis maltretuje bęben, skacze w publikę, zagrzewa, publika szaleje, kontakt, szaleństwo. Jack Bevan wielokrotnie stawał na swoim siedzisku i również zagrzewał do uderzania w dłonie. Walter jak zwykle odwala kawał fantastycznej roboty. Tylko nagłośnienie basu moim skromnym zdaniem pozostawiało wiele do życzenia. Wolałbym, aby bas był czystszy. Edwin ze swoimi elektronicznościami stał sobie z boku. Na froncie szalał Yannis i Jimmy.
No i zeszli. Koniec? Oj, nie!

Wywołani przez setki gardeł i gorące oklaski wrócili, aby postawić kropkę nad i.
Przed bisem zaczęli się naradzać. Efektem zgromadzenia przy okrągłym bębnie Bevana było coś niesamowitego. Ale nas zaszczyt kopnął! W Stodole wybrzmiał pierwszy singiel nagrany z Yannisem Philippakisem - Hummer. Czego jak czego, ale Hummera się zupełnie nie spodziewałem. Wcześniej nie pojawiał się w setliście. Ale w Polsce dzieje się historia. Poczułem się jak na jednym z house party, które niegdyś panowie uskuteczniali.
A teraz czas na pierwszy singiel z Holy Fire. Inhaler. Najlepszości na koniec. Moc gitar w piosence i sekcja rytmiczna w tym utworze. To trzeba usłyszeć na żywo.
Na koniec standardowo Two Steps, Twice. I tutaj wracamy do kwestii balkonu. Jak Philippakis widzi balkon to mu się oczka świecą. W Stodole również postanowił zdobyć wcześniej wymieniony element architektury. Wpełzł i paradował na nim. Stawał na krawędzi balkonu nad stołem realizatorskim. Część drżała, część uwieczniała zdarzenie. Dzięki takim zdarzeniom koncerty pozostają w pamięci na lata. Żadne słowa nie opiszą poziomu zacności wykonu Two Steps, Twice. Ogień!
No i to by było na tyle. Pierwszy klubowy koncert Foals w Polsce przeszedł do historii.

Na koniec trochę matematyki. 14 kawałków. 6 z najświeższego Holy Fire, 4 z debiutanckiego Antidotes i 3 z "dwójki" Total Life Forever. 6 + 4 + 3 = 13. Dodajmy jeszcze jeden ten niespodziewany nr 14. Hummer, czyli pierwszy singiel Foals z Yannisem Philippakisem (wcześniej na wokalu produkował się Andrew Mears). Bardzo zacna setlista. Nie mam zastrzeżeń. I ten Hummer. Och i ach.

Dacie wiarę, że pierwszy klubowy koncert Foals w Polsce odbył się dopiero 5 (słownie: pięć) lat po wydaniu debiutanckiego albumu Antidotes? Aż pięć lat polski klub musiał czekać na jeden z najlepszych koncertowych zespołów na świecie. W głowie się nie mieści. 5 lat! Długo nieprawdaż? Miejmy nadzieję, że chłopaki z Oxfordu szybko do nas wrócą. Należy nadrobić stracony czas ;) Yannis zdradził, że już myślą o następnym albumie.

Pozdrowienia ode mnie dla Was. Total Foals Forever.

poniedziałek, 25 marca 2013

Foals + Polska = 19 października 2013

Uszczypnąłem się! To się dzieje naprawdę! Jesienią Foalsi ponownie przyjadą do Polski! Jutro (tj. 26.03.2013) od godziny 10:00 będzie można dokonywać zakupu biletów na pierwszy klubowy koncert Foals w Polsce. Zespół z Oxfordu wpadnie do Warszawy 19 października 2013 roku. W ramach trasy promującej ich trzecie wydawnictwo Holy Fire (boltzowa recka do wglądu) zagrają gig w warszawskiej Stodole.

Ceny biletów:
139 złotych polskich - dostępne w Altersklepie i punktach sprzedaży Ticketpro
125 złotych polskich - ograniczona pula dla członków Alterklubu

Do odsłuchu i pooglądania nowy teledysk Foals do piosenki Late Night


Słońce świeci dzisiaj jaśniej ;D

wtorek, 22 stycznia 2013

Informuję, wyróżniam, namawiam

Koncerty. Wszędzie koncerty. I bardzo dobrze! Gorący chociaż zimowy noworoczny okres warto okrasić muzycznymi wydarzeniami i muzyką graną na żywo. Nieprawdaż? ;)
Tak więc, (nigdy nie zaczynajcie zdania od "tak więc", podobno nie wypada) zebrałem te, które wpadły mi w oko i ustawiłem w porządku chronologicznym.

25.01.2013 - Clumsy Warlocks - Galeria Inny Śląsk - Tarnowskie Góry
Powtórka z rozrywki. Kolejna wymiana drummera. Miłosz Bichalski jednak opuścił Clumsy Warlocks. W jego miejsce wskoczył Michał Huras. Jak radzi sobie nowy perkusista i jak brzmią nowe utwory funk rockowców w TG? Nie musicie nic płacić z wstęp. Po prostu przyjdźcie w piątek o 20:00 do Innego Śląska.

[EDIT] Bartek Księżyk się pochorował zatem koncert jest przełożony na 07.02 na godzinę 20:00. Bilety zakupione na 27 zachowują ważność.
27.01.2013 - K-essence - Kałamarz - Tarnowskie Góry
Wokal NeLL Bartek Księżyk wraca do Tarnowskich Gór z solowym projektem K-essence. Polecam. Jedno z najzacniejszych muzycznych odkryć 2012 roku. Koncert rozpocznie się o 19:00, a bilet na to wydarzenie kosztuje 10 zł.

02.02.2013 - BaBu Król - Miejski Ośrodek Kultury w Miasteczku Śląskim - Miasteczko Śląskie
Muzyczna koalicja Bajzel + Budyń ludzi znanych z zespołu Pogodno. Początek koncertu o 20:00. Bilety po 15 zł.

08.02.2013 - Another World - Pub Gotyk - Bytom
Darmowe koncerciwo heavy metalowego zespołu z TG i okolic. W międzyczasie nastąpiła kolejna roszada w składzie AW. Michała Rupika dzierżącego gitarę zastąpił Tomasz Owczarek. Kawałek Wielki młyn autorstwa Another World znalazł się ostatnio na składance Antyradia Wybierz Prawdziwy Rock vol. 2 u boku wielu dużych nazw (m.in. The Killers, Apocalyptica). Start o 21:00.

09.02.2013 - Kamp! - Jazz Club Hipnoza - Katowice
Ostatni koncert Kamp! w Hipnozie cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że organizatorzy wyszli fanom naprzeciw i zaaranżowali kolejny występ rewelacyjnych debiutantów. Ostatnio nie udało mi się kupić biletu na czas. Za długo zwlekałem. Koncert + after z DJ setem Kamp! rozpocznie się o 20:00. Bilety w cenie 30 zł w przedsprzedaży i 35 w dniu koncertu.

09.02.2013 - Keira Is You + Arrm + Insekt- MDK Batory - Chorzów
Keira Is You lada chwila wyjeżdża do Szwecji i zamyka się w studiu. Jednak jeszcze przed wyjazdem zagra zupełnie nowy materiał na żywo. Jako support wystąpi Arrm i Insekt. Start o 19:00. Wejściówki w cenie 15 zł (przedsprzedaż) i 20 zł (w dniu koncertu).   
 
23.02.2013 - Voo Voo - Tarnogórskie Centrum Kultury - Tarnowskie Góry
Świeżuteniuśki news. Dzisiaj na oficjalnym fejsbuku Voo Voo pojawiła się informacja o tym, że wpadną zagrać "Nową płytę" w Tarnowskich Górach. Godzina rozpoczęcia: 19:00. Bilety w cenie 35 zł (przedsprzedaż) i 40 w dniu koncertu.

Postaram się zaliczyć jak największą ilość wymienionych koncertów. Szkoda, że Kamp! nakłada się z Keira Is You. Cokolwiek nie wybiorę uważam, że nie będę zawiedziony. Z reguły piszę tylko o koncertach, na których zjawiam się fizycznie, ale tyle dobroci w najbliższym czasie, że grzech chociaż nie wspomnieć ;]
Chodźcie na koncerty. Nie bójcie się słuchać muzyki na żywo. Ona nie gryzie. No chyba, że tak metaforycznie ugryzie w serducho. W sensie pozytywnym. Że się spodoba.
No, teraz mogę spokojnie z czystym muzycznym sumieniem rozpocząć akcję pod kryptonimem "Sesja" ;)

poniedziałek, 14 stycznia 2013

System of a Down + Polska = 13.08.2013

Breaking news! Ostrzegam, że to nie jest żart. Jestem śmiertelnie poważny.
Jest mi niezwykle przyjemnie ogłosić, że 13 sierpnia 2013 roku w łódzkiej Atlas Arenie pojawi się System of a Down.
Sam nie mogę w to uwierzyć. A jednak to prawda! Marzenie z lat młodzieńczych jest bliskie spełnienia. Moi pierwsi muzyczni idole w końcu pojawią się w Polsce. Ostatnia wizyta System of a Down w naszej ojczyźnie w 1998 roku, gdy jeszcze byli na początku swojej muzycznej kariery nie wypadła zbyt klawo. Supportowali wtedy Slayera i delikatnie mówiąc nie przypadli do gustu fanom trash metalowego zespołu.
Do Polski wracają ze statusem giganta muzyki rockowej. Ich koncert powinien zgromadzić zróżnicowane grono odbiorców. Cieszy mnie widok młodych ludzi noszących na sobie koszulki System of a Down. Mam nadzieję, że nie noszą tych t-shirtów tylko dla szpanu, a i starszych się spotka, którzy wyciągną z szafy koszulki z nazwą SOAD.

Podsumowując. System of a Down zawita do Polski 13.08.2013 roku. Zagrają w Łodzi w Atlas Arenie. Istotna sprawa. Ceny biletów.

165 zł - płyta, trybuny i osoby niepełnosprawne
198 zł - trybuny
209 zł - golden circle
275 zł - golden circle early entrance
w sprzedaży od 18-tego stycznia (piątek) od 10.00 na stronie internetowej Live Nation.

Trzynastka to szczęśliwa liczba! ;D

Chop Suey! do odsłuchu. Ryps!



poniedziałek, 7 stycznia 2013

Jezus Maria! Peszek w TCK

Jezus Maria! W niedzielę 13 stycznia do Tarnowskich Gór przyjeżdża Peszek, Maria Peszek. Kobieta, która swoim trzecim wydawnictwem Jezus Maria Peszek nie tylko wsadziła kij w mrowisko, ale i zaczęła weń gmerać. Dwa razy w prawo, trzy razy w lewo, góra i dół. Wśród mrówek poruszenie. Nadepnęła na nabrzmiały odcisk na dużym palcu Polaków. Przecież nie godzi się publicznie głosić kwestii typu Pan nie jest moim pasterzem, albo sorry Polsko, ale nie będę za ciebie przelewać krwi. "Niedobra dziewczyna. Jak ona mogła?!" Otóż mogła. Mało tego zrobiła to na tyle dobrze, że płyta szybko znika z półek. Niedobrych rzeczy się nie widzi, wymazuje się z obrazu, nie przyjmuje do wiadomości. A fe! Sru pod dywan. Maria spojrzała pod dywan, a tam znalazła zamiecione brudy. Zafascynowała się nimi. Uwolniła je od zapomnienia i w sposób dobitny, brutalny wskrzesiła je do życia. Taka terapia szokowa.
Teksty tekstami, ale muzyka też dobra, ze wskazaniem na bardzo dobra. Maria Peszek zmierzyła się z rolą kompozytora. Z tej próby wyszła obronną ręką. Na Jezus Maria Peszek są jakościowe kawałki.
Koncert Marii Peszek w Tarnogórskim Centrum Kultury odbędzie się 13 stycznia o 20:00 w Tarnogórskim Centrum Kultury w ramach festiwalu teatralnego Teatr Miasto Otwarte Teatru ZL działającego właśnie przy TCK. W czasie festiwalu wystawiane są wybrane spektakle w reżyserii Ewy Wyskoczyl laureatki Złotej Maski, którą otrzymała za autorskie koncepcje i znaczące realizacje artystyczne Teatru ZL. Dotychczas zostały przedstawione 3 spektakle: "Małż", "Dulska Forever" oraz premierowo "2012, czyli polska śpiewogra horrorystyczna", a w kolejce czekają "Bruno Jasieński padł" (13 stycznia godz. 18:00) i "Zarah" (20 stycznia godz. 19:00). Bezpośrednio po spektaklach organizowane są spotkanie z artystami, krytykami i fachowcami od teatru prowadzone w formie panelu dyskusyjnego.
Jako zapowiedź niechaj zabrzmi kawałek z longpleja Jezus Maria Peszek - Ludzie psy. Koncert Marii Peszek będzie moim koncertowym otwarciem 2013 roku. To będzie dobry rok ;D


piątek, 21 grudnia 2012

Przedświąteczny gig w Yazzie - Mouga i Tape Reels

Koniec świata! Zanosiło się na to, że koncert Czesław Śpiewa w TCK będzie mym ostatnim w tym roku. Czesław "Bardzo ładnie" Śpiewa wraz ekipą zagrali jeden z najzacniejszych koncertów, na których byłem w roku 2012. Było z przysłowiowym jajem, było na serio, był niekwestionowany kunszt muzyczny. Mouga i Tape Reels zniweczyli moje plany. No i dobrze. Muzyki na żywo nigdy za wiele.
22 grudnia w Tarnowskich Górach w Yazz Clubie zagra czołówka tarnogórskiej sceny muzycznej. Potężne, miażdżące, majestatyczne trio post-hardcore'owe - Mouga oraz kipiący olbrzymim potencjałem generujący blues rockowe brzmienia, zwycięzcy konkursu dla młodych kapel zorganizowanego przez Europejskie Targi Muzyczne Gazety CJG - Tape Reels.
Jako pierwsi zagrają Tape Reels. Planowo mają rozpocząć o 19:30. Gęba się uśmiecha na myśl o ponownym wysłuchaniu kawałków z ich pierwszej EPki. 4 piosenki, a tyle frajdy.


Po nich wkroczy Mouga. Zapowiadają, że yazzowych włościach zaprezentowany będzie cały materiał z nadchodzącej płyty. Wieloetapowy proces nagrywania nowych piosenek na drugiego długograja Mougi ruszył z kopyta. Póki co 22 grudnia w Yazz Clubie będzie można sprawdzić jak świeże utwory sprawdzają się na żywo. Możliwość uczestnictwa w koncercie wiąże się z wydaniem 8 złotych polskich.


Oby do zobaczenia. Leczę właśnie grypsko gigant i nie wiem czy uda mi się pozbyć zbędnych wirusów na czas. W zapowiedzi założyłem wersję optymistyczną.

czwartek, 20 grudnia 2012

CCC czyli Czwartkowy Cykl Coverowy (Kristmas edyszyn)

Zasada jest prosta. Jak cover to tylko w czwartek. Nie ma zmiłuj. Uwzględniając fakt, że Święta za pasem to cover będzie tematyczny. Trochę przepraszam, że akurat ta piosenka. Wiem, że część ludzi alergicznie reaguje na Last Christmas Wham!. Zaczynają kichać, prychać, psioczyć, wychodzić z pomieszczenia, zatykają uszy i jakieś dziwne rytuały uskuteczniają. W sumie motyw oklepany niemiłosiernie. Bez tego kawałka nie ma świąt. Tak czy nie? Podobnie jak bez Kevina, który sprawia, że na złodzieju czapka gore. Muszę się jeszcze przyznać, że do dziś nie mogę się otrząsnąć po odsłuchu mashupu powstałego z dwóch hiciorów. Jest taki potwór, istne monstrum powstałe z kombinacji Last Christmas i za przeproszeniem Gangnam Style. Trauma...
17 grudnia w BBC 1 podczas Live Lounge The xx zaprezentowali swoją wersję Last Christmas. Sprawdźcie czy Wam podchodzi. Rzucili inne światło na ten track. W tym roku notowania Iksów radykalnie u mnie wzrosły (świetny gig na Open'erze i Coexist).
Dzisiejszy cover jest lekiem na moje skalane ucho (tym  mashupuem, co to o nim wcześniej mówiłem). Zaciera skazę i przywraca wiarę. Bo to święta! Radość! Urodziny Jezusa! Do syta, do dna i pospać można dłużej ;D



Zapomniałbym! The xx wracają do Polski. 14 maja zagrają na Torwarze w Warszawie. Bilety już w sprzedaży.

wtorek, 27 listopada 2012

posTroCK nr 7 [20.11.2012] oczami/uszami Pana Boltza

Naczekałem się na kolejną odsłonę posTroCKa, ale było warto. Czas oczekiwania został zrekompensowany istną celebracją muzyki. Zestaw z 20 listopada już na papierze wyglądał niezwykle interesująco. Wizytę w Tarnogórskim Centrum Kultury zapowiedziało dwóch wykonawców. Z jednej strony Bartek Księżyk znany z NeLL w solowym projekcie K-essence, a z drugiej Alternativ Quartet, kwartet z Rumunii z dwiema zacnymi płytami i trzecią świeżą przed oficjalną premierą. Dziękuję za możliwość zapowiedzi ustnej przed występem artystów. To wielki zaszczyt. Przepraszam za nieporadność - ostrzegałem, że tak będzie ;)

Bardzo cenię organizatorów za dobór supportu. Należę do osób, które twierdzą, że "rozgrzewacz" powinien wpasować się w klimat następcy. Według mnie o wiele lepiej odbiera się koncert, jako całość jeżeli zespoły mają wspólny punkt zaczepienia. K-essence był strzałem w dziesiątkę. Zaangażowany, szczery, zapadający w pamięć występ. Chciałbym wyróżnić wykonanie utworu I'm Drowning. Świetny klawisz, mocny pewny wokal, hipnotyczna gitara...  Nie dziwię się, że ciarki zrobiły sobie pogo na moich plecach. Bartek uzewnętrznił swoje kłębiące się w głowie muzyczne myśli. Nie czułem się oszukany. Chcę więcej. Co ciekawe do współpracy z Bartkiem Księżykiem został zaproszony inny Bartek. Na instrumentach klawiszowych zagrał Bartek Pokrywka. Osoby kojarzące tarnogórską scenę muzyczną na pewno znają Tape Reels. Tak, tak to właśnie gitara i wokal tegoż zespołu. Do licznej grupy kapel/zespołów/projektów, w których się udziela może sobie dopisać kolejną nazwę. Jakże zacną nazwę.

Ostatni raz użyłem sformułowanie uczta audiowizualna przy okazji relacji z koncertu Björk. Teraz też pozwolę sobie przytoczyć. Wiadomo, że nie ta skala i rozmach, ale Alternativ Quartet pokazał, że post-rockowa kapela również potrafi nacieszyć ucho i oko. Podświetlone lampiony na scenie, przygaszone światło, projekcje filmów w tle. Imponujące. Już po pierwszy zaprezentowanym kawałku zaobserwowałem gęsią skórkę na ręce. Teksty po rumuńsku nie stanęły na przeszkodzie w odbiorze ich muzyki. Sama się obroniła. Rozmaita gama instrumentarium - od gitary, przez perkusję, klawisze po theremin i jakąś dziwną puszkę wydającą coś na kształt pohukiwań. Generowanie dziwnych dźwięków poprzez pocieranie strun gitary o mikrofon, użycie smyczka do gitary. Mają chłopaki wyobraźnię. Podczas posTroCKa zagrali dużo utworów z nowej płyty Când nu cânt. Szczególe wrażenie zrobił na mnie utwór Tac. Pierwsza myśl po usłyszeniu tej piosenki - rumuńskie Sigur Rós. Niepowtarzalny klimat, który ciężko przekazać słowami. Metafizyka. Katharsis. Wielki szacunek dla Rumunów. Zagrali w pełni profesjonalny koncert. Zjawiskowo wystrzegali się błędów. Może jeden im się zdarzył. Nieskazitelny wokal co, do którego powiem szczerze miałem obawy. Studio to studio, ale granie na żywo to osobna kwestia. Moje obawy mogłem wyrzucić do kosza. Marcel Hosu dał radę. Podobnie jak cały zespół. Kciuk wysoko w górę! To jest dobry czas dla post-rockowej muzyki.

Dochodzę do wniosku, że był to najlepszy posTroCK w dwuletniej historii całego cyklu. Siódemka to jednak szczęśliwa liczba ;) Starałem się chłonąć każdą sekundę. Od samego początku do końca. Podobnych wrażeń nie uzyska się słuchając albumów studyjnych. To trzeba poczuć na żywo.


środa, 14 listopada 2012

Koncertowe pozdrowienia Pana Boltza

Koncerty, koncerty po trzykroć koncerty. Z daleka czuć swąd banału, ale pamiętajcie, że jest takie coś jak koncerty. Nie ma nic zacniejszego niż bezpośredni kontakt z ludźmi tworzącymi muzykę. My jesteśmy dla nich, a oni dla nas. Moralizatorskie gadanie Pana Boltza za nami (sorry, ale musiałem). Przejdźmy do sedna.

17 listopada w Tarnowskich Górach, a dokładniej w Galerii Inny Śląsk odbędzie się debiutancki koncert Clumsy Warlocks z nowym perkusistą. Do Marka Świszczorowskiego, Bartka Śliwy i Karola Adamusa dołączył jego kudłatość Miłosz Bichalski. Koncerciwo ma zacząć się o 20:00, a za wstęp życzą sobie... Właściwie nic sobie nie życzą. Wjazd za free. Widzimy się! Spóźnię się, ale dotrę!

Gdyby tak posiąść umiejętność bilokacji, z przyjemnością zaliczyłbym też koncert Tape Reels w Kultowej w Katowicach. 17 listopada tarnogórska kapela zagra przed bytomskim zespołem Jumanji, który kontynuuje trasę promującą album Schematy. Koncert rozpocznie się o 19:00. Wjazd = 10 zł.

Następnie z wypiekami na twarzy czekam na siódmy z kolei posTroCK, którego daniem głównym będzie Alternativ Quartet z Rumunii. Jako support zagra K-essence. Do zobaczenia w Tarnogórskim Centrum Kultury 20 listopada o 19:00. Bilety dostępne w recepcji TCK. Koszt biletu = 15 zł. Więcej informacji o siódmym posTroCKu znajdziecie w zapowiedzi, którą czas jakiś temu uskuteczniłem --> zapowiedź posTroCKa nr 7

Wujas Boltz przesyła najserdeczniejsze pozdrowienia koncertowe ;)