Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2013. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2013. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 marca 2015

Cukierki z Kanady

Ledwo odpakowałem kanadyjski cukierek z podwójnym napisem Viet Cong to natrafiłem na kolejny z tej samej firmy. Nieco starszy, ale równie smaczny.

Do odtwarzacza wpadła mi EPka Cassette z 2013 roku poprzedzająca tegoroczny debiutancki longplay Viet Cong. Krążyły opinie jakoby Kanadyjczycy już przed wydaniem debiutu przejawiali duży potencjał. Istotnie. Półgodzinna EPka zawierająca 7 post-punkowych utworów przepraszam za wyrażenie, piszę jak jest - robi dobrze przez ucho. Minialbum jest bardziej vintage'owy niż eLPek, bardziej figlarny, melodia jest mocniej uwidoczniona. Zwroty akcji typowe jak dla długograja. No i ten brud, szorstkość, chropowatość. Klimatyczne wydawnictwo. Mnóstwo skojarzeń. Z tych dziwniejszych to na przykład werbel w coverze Dark Entries Bauhaus niczym z końcówki A Song for the Dead Queens of the Stone Age. Przy Oxygen Feed przebłysk rodzimych Czerwonych Gitar (powołuję się na opinię mojej Rodzicielki), a w intro Select Your Drone Budka Suflera i Jolka, Jolka. Serio, serio. Jestem śmiertelnie poważny.
Kto lubi self titled Viet Cong niech koniecznie pochyli się nad Cassette EP.

Do odsłuchu drugi kawałek z Cassette - Unconscious Melody.


Tutaj macie resztę do odsłuchu -> klik

poniedziałek, 17 lutego 2014

Recka: Darkside - Psychic [2013]


Czas jakiś po ogłoszeniu projektu Darkside na Open'er Festival 2014 postanowiłem doświadczyć empirycznie o co się w ogóle z nimi rozchodzi. W weekend uskuteczniłem pierwsze zapoznawcze odsłuchy Psychic, a dzisiaj praktycznie cały dzień katowałem dzieło duetu Jaar i Harrington. Jak odbieram płytę Psychic? Zapraszam do lektury.

Pierwszy kawałek zatytułowany Golden Arrow wydawał mi się nietrafiony jako otwieracz, bo jakoś tak zbyt długo się rozwijał. Ja to chyba jednak mam bliżej do gitar. Jak w jedynce z Psychic pojawia się ten instrument to jakoś od razu robi mi się cieplej. Długo zastanawiałem się nad wokalem Nicolasa Jaara. Odnoszę wrażenie, że słyszałem gdzieś podobny. Hm. Ogólnie w kwestii wokalnej Jaar nie zawodzi. Dosłownie i w przenośni.
Kolejnym punktem debiutanckiego albumu Darkside jest utwór(?) może lepiej napisać przerywnik muzyczny trwający minutę i dwadzieścia pięć sekund. Sitra wprowadza w nastrój przed utworem nr 3 - Heart. Marszowy rytm i nieśmiałe podrygi gitary. Aż w końcu... Dzieje się. Elektronika i gitara tworząca piękną symbiozę. Wszystko spięte wokalem Nicolasa Jaara. To dopiero początek. Paper Trails oznaczony nr 4. to elektroniczny blues, no bo jak to inaczej nazwać? Jaar śpiewa bluesowym grubym głosem. Piosenka jest niczym rozmowa wokalisty z gitarą. Rozpływam się. Bardzo ciekawe rozwiązanie jak na projekt elektroniczny. Jeżeli chodzi o numer The Only Shrine I've Seen - słychać dominację speca od elektroniki. Dave Harrington ewidentnie stoi z boku. Nie słyszę w tym utworze jakichś specjalnych fajerwerków jak chociażby w dwóch poprzednich trackach. Nie ma błysku. Ale za to we Freak, Go Home już na samym początku daję się wciągnąć w mieszający w głowie muzyczny chaos, aby później chłonąć każdy dziwny dźwięk pojawiający się to tu to tam. Nie jest to jakość z Paper Trails, ale jest ciekawie. Końcówka miesza w głowie jeszcze bardziej niż początek piosenki. Dochodzimy do kawałka Greek Light. Słyszę dzwony. Naprawdę. Nie wiem, czy to gitara Dave'a Harringtona, czy to elektronika Jaara, ale efekt jest świetny. Kawałkowi towarzyszy smutny nastrój. Jednak nazwa projektu zobowiązuje. Witamy po Ciemnej Stronie. Album zamyka utwór Metatron. Początek kojarzy mi się z jednym z kawałków z płyty Arctic Monkeys pod tytułem AM. Serio - gitarowe intro niczym żywcem wyjęte z I Wanna Be Yours. Raz jeszcze chciałbym użyć pojęcia symbiozy. Ależ pięknie wiosło Harringtona współżyje z elektonicznościami Jaara. Szacuneczek! Nic tylko zamknąć oczy i dać się porwać.
Nic na to nie poradzę. Lubię szufladkować, albo chociaż podejmować się próby nazwania gatunku uprawianego przez dany projekt. Z Darkside mam totalną zagwozdkę. Najprościej napisać, że Darkside to elektronika, bo to generalnie jest muzyka elektroniczna. Nie umniejszałbym jednak roli gitary na tym długograju. Na Psychic znajdziemy zaprawdę iście jakościowe brzmienia tegoż instrumentu.

Pomimo słabszych momentów płyta jako całość jest niezwykła. Od razu piszę, że nie jest łatwa. Oj, nie. Dave Harrington i Nicolas Jaar na Psychic zaserwowali piękną, acz wymagającą muzyczną podróż. Kurczę, podoba mi się ta Ciemna Strona. Obawiam się, że zasłucham się w niej jeszcze nie raz i zapewne co rusz będę na Psychic znajdował nowe nieodkryte elementy. Takie płyty Pan Boltz lubi najbardziej. Przyłączam się do fali zachwytów nad projektem Darkside.



I widzicie. Jakbym uskutecznił muzyczne podsumowanie roku 2013 ominąłbym niezwykle zacne wydawnictwo i ranking najlepszych płyt szlag by trafił. Uważam, że płyta Darkside pt.: Psychic spokojnie znalazłaby się w mojej 10. najlepszych albumów 2013 roku. Podtrzymuje decyzję o nie przygotowywaniu w Muzycznej Czasoprzestrzeni podsumowań rocznych.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

System of a Down + Polska = 13.08.2013

Breaking news! Ostrzegam, że to nie jest żart. Jestem śmiertelnie poważny.
Jest mi niezwykle przyjemnie ogłosić, że 13 sierpnia 2013 roku w łódzkiej Atlas Arenie pojawi się System of a Down.
Sam nie mogę w to uwierzyć. A jednak to prawda! Marzenie z lat młodzieńczych jest bliskie spełnienia. Moi pierwsi muzyczni idole w końcu pojawią się w Polsce. Ostatnia wizyta System of a Down w naszej ojczyźnie w 1998 roku, gdy jeszcze byli na początku swojej muzycznej kariery nie wypadła zbyt klawo. Supportowali wtedy Slayera i delikatnie mówiąc nie przypadli do gustu fanom trash metalowego zespołu.
Do Polski wracają ze statusem giganta muzyki rockowej. Ich koncert powinien zgromadzić zróżnicowane grono odbiorców. Cieszy mnie widok młodych ludzi noszących na sobie koszulki System of a Down. Mam nadzieję, że nie noszą tych t-shirtów tylko dla szpanu, a i starszych się spotka, którzy wyciągną z szafy koszulki z nazwą SOAD.

Podsumowując. System of a Down zawita do Polski 13.08.2013 roku. Zagrają w Łodzi w Atlas Arenie. Istotna sprawa. Ceny biletów.

165 zł - płyta, trybuny i osoby niepełnosprawne
198 zł - trybuny
209 zł - golden circle
275 zł - golden circle early entrance
w sprzedaży od 18-tego stycznia (piątek) od 10.00 na stronie internetowej Live Nation.

Trzynastka to szczęśliwa liczba! ;D

Chop Suey! do odsłuchu. Ryps!



sobota, 5 stycznia 2013

Pan Boltz i Sound of 2013 (cz. 2)

Według zapowiedzi temat Sound of 2013 wraca do Muzycznej Czasoprzestrzeni. Jeżeli jeszcze nie czytaliście pierwszej części wpisu o Sound of 2013 zerknijcie proszę tutaj. W pierwszej części opublikowałem longlistę składającą się z 15 propozycji i wybrałem własną, boltzową finałową piątkę.
Oto jak wygląda oficjalna shortlista tegorocznej edycji Sound of:
  1. HAIM
  2. AlunaGeorge
  3. Angel Haze
  4. Laura Mvula
  5. CHVRCHES
Nie jest źle. Udało mi się trafić dwa projekty z shortlisty. HAIM i AlunaGeorge. Przybijam ze sobą piąteczkę ;D Patrząc na pierwsze miejsce cieszę się, że nie tylko ja uległem czarowi pięknych pań z Californii. Nie jestem zaskoczony. O siostrach Haim jeszcze nie raz usłyszymy. W tym roku najlepiej rokujący artyści uskuteczniają indie pop (HAIM), alternatywne RnB łamane na trip-hop (AlunaGeorge), rapsy (Angel Haze), soul (Laura Mvula) i electro pop (CHVRCHES).
Szkoda, że indie rocki poszły w odstawkę. Zespoły Peace i Palma Violets nie znalazły się w finałowej shortliście. Moim zdaniem zasługują jednak na wyróżnienie.
Zaskakujące, że King Krule nie zebrał wystarczającej ilości głosów, aby zająć miejsce w piątce. Nie może być. Spodziewałem się, że będzie murowanym kandydatem do shortlisty Sound of 2013.
Czy przewidywania okażą się trafne? Czy rzeczywiście wybrani artyści będą najgorętszymi nowymi nazwami na nadchodzących letnich festiwalach muzycznych i pojawią się w rankingach najlepszych płyt 2013? Z czasem wszystko się wyjaśni.

środa, 26 grudnia 2012

Pan Boltz i Sound of 2013 (cz. 1)

Noworoczne muzyczne przepowiednie. Kto ze "świeżaków" zostanie ciepło przyjęty w muzycznym świecie? Przed nami kolejna edycja Sound of. Warto się nad nią pochylić. Szybciutka instrukcja obsługi wydarzenia. Najpierw mamy do wglądu longlistę tworzoną przez grupę cenionych krytyków, producentów, dziennikarzy muzycznych, prezenterów programów muzycznych, a ostatnio nawet blogerów. Byle kto listy nie tworzy. Stoją za nią spece z branży muzycznej. Longlista pojawia się w grudniu, a na początku stycznia ujawniana jest finałowa piątka w tym zwycięzca całej edycji. Zwycięża ten kto dostał najwięcej rekomendacji od ludzi siedzących w muzyce.
Jest coś na rzeczy z ideą Sound of. Np. w edycji Sound of 2008 wygrała Adele. Kto dziś nie zna Adele? W tej samej edycji w liście potencjalnych zwycięzców znalazł się zespół Foals, MGMT, Vampire Weekend. Sound of 2009 zawierał Lady Gagę, La Roux, Florence + The Machine. W Sound of 2010 wygrała Ellie Goulding a tuż za podium był bardzo popularny w Polsce zespół Hurts. Wiadomo, że nikt nie potrafi odczytać przyszłości, ale nazwy przewijające się przez Sound of nie są przypadkowe.
Z jakimi nazwami spotykamy się w Sound of 2013? Oto cała lista w kolejności alfabetycznej.
  1. A*M*E
  2. AlunaGeorge
  3. Angel Haze
  4. Arlissa
  5. CHVRCHES
  6. HAIM
  7. King Krule
  8. Kodaline
  9. Laura Mvula
  10. Little Green Cars
  11. Palma Violets
  12. Peace
  13. Savages
  14. The Weeknd
  15. Tom Odell
Bardzo mi przyjemnie, że o dwóch z wymienionych artystów jeszcze przed ogłoszeniem longlisty wspominałem w Muzycznej Czasoprzestrzeni Pana Boltza. King Krule znany też z pseudonimu Zoo Kid swoją zjawiskowością dorobił się posta pt.: Darkwave'owy trubadur. Młody muzyk w międzyczasie zdążył już nawet zawitać do naszej ojczyzny. Dostrzegłem również EPkę zespołu Peace. Chłopaki z Birmingham nagrali świetnie rokującą na przyszłość EPkę i nie dziwota, że znaleźli się na liście Sound of 2013. Siostrzany HAIM również przewinął mi się przez plejlistę. Miałem o tych paniach pisać, ale jakoś nic z tego nie wyszło. Co się odwlecze to nie uciecze. Napiszę teraz ;)
Od razu piszę, że w tym roku mamy mocną ekipę. Przesłuchałem utwory wymienionych artystów i naprawdę ciężko wytypować pierwszą piątkę. Podejmę się próby wytypowania najlepszych pięciu (moim skromnym, subiektywnym zdaniem) artystów. Moja finałowa piąteczka wygląda następująco. Kolejność ma znaczenie. Miejsce pierwsze to dla mnie numer jeden.

1. Peace - indie rocki z Birmingham. Dlaczego nr 1? Pokój jest najważniejszy ;D Nie no, wystarczy posłuchać ich EPki. Świetnie się zapowiadają. W pierwszej kolejności czekam na długograja tych panów z Wielkiej Brytanii.


2. King Krule znany też jako Zoo Kid. Pocałowany przez ogień młody jegomość z Wielkiej Brytanii. Jego prawdziwe imię i nazwisko to Archy Marshall. Ma tendencję do "nie wchodzenia" przy pierwszym odsłuchu. Dałem mu szansę i nie żałuję. Złoty chłopak eksperymentalnej muzyki. Dosłownie ;)


3. Este, Danielle i Alana Haim - siostrzana kapela z Los Angeles. Ostatnie miejsce na podium w moim rankingu zajmuje HAIM. Uległem czarowi tych pań. Wybaczcie. Jestem tylko mężczyzną. Grają indie pop z ukłonem w stronę muzyki lat 90'.


4. Tuż za podium widzę miejsce dla Palma Violets. Takich indie rockowych kapel jest na pęczki. Jednak widzę błysk w oku tych czterech chłopaków. Kawałki Palma Violets, które słyszałem zapadły w pamięć. Dodatkowo chętnie poskakałbym na ich gigu. Jak czytamy na stronie BBC ostatnio kawałek Best of Friends został NME's track of the year. Ich debiutancki album ma wyjść w lutym 2013.


5. Chciałbym zobaczyć w piątce londyński duet AlunaGeogre. Aluna i George (rocznik 1988) prezentują alternatywne RnB i trip-hop. Są wystarczająco zacni, żeby ostro namieszać w mojej plejliście. Ciepły wokal Aluny na wielki plus. Posłuchajcie.


Nie będę zaskoczony gdy w ostatecznej piątce, tej prawdziwej, która będzie ogłoszona w styczniu pojawi się The Weeknd. Prog-RnB w jego wykonaniu jest godne uwagi i ma dużo fanów. Kibicuję też CHVRCHES ze Szkocji. Lubię electro-popy, ale ostatnio mam przesyt. Pani z CHVRCHES cudownie śpiewa. Genialny wokal ma też Arlissa najbardziej znana duetu z raperem NASem. Niewystarczająco dobry wydaje mi się post-punkowy girlsband Savages. Wydaje się wtórny muzycznie. O! Jeszcze singer-songwriter Tom Odell. Do niego będzie wzdychać grono fanek. Muzycznie w porządku, ale nie ma rewelacji.
Jakie są Wasze typy? Zgadzacie się ze mną, czy może kompletnie gardzicie moim rankingiem? Może pominąłem jakiegoś pewniaka? Komentujcie proszę. Temat Sound of wróci w styczniu gdy ogłoszona zostanie finałowa piątka Sound of 2013.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Bacefook donosi:

Darwin Deez wraca z nowym wydawnictwem. Kojarzycie gościa? Aby dowiedzieć się kto zacz zapraszam do mojego archiwalnego posta sprzed 75 lat. No, dobra. Czas leci szybko, ale nie aż tak ;P  Post o Darwinie pojawił się 2 lata temu.
Ten co, o nim pisałem czas jakiś temu wyda drugiego długograja 11 lutego 2013. Następczyni debiutu będzie nosić nazwę Songs For Imaginative People. Na jego oficjalnym Bacefooku (jak sam przeinacza nazwę popularnego portalu społecznościowego) orzekł, że jest to najlepszy materiał jaki udało mu się skomponować w siedemnastoletniej karierze kompozytora. Chwalipięta? Się okaże. Mówi, że jest bardzo podekscytowany i gotowy pokazać światu swoje nowe utwory. Dzisiaj pojawił się pierwszy singiel. Nosi nazwę Free. Jest brudny, głośny, hałaśliwy i trochę odbiega od kawałków z pierwszej płyty. Osłucha się. Chyba. 11 lutego przekonamy się na własne uszy, co jeszcze w zanadrzu Darwin Deez przygotował na Songs For Imaginative People.