Koncerty, koncerty po trzykroć koncerty. Z daleka czuć swąd banału, ale pamiętajcie, że jest takie coś jak koncerty. Nie ma nic zacniejszego niż bezpośredni kontakt z ludźmi tworzącymi muzykę. My jesteśmy dla nich, a oni dla nas. Moralizatorskie gadanie Pana Boltza za nami (sorry, ale musiałem). Przejdźmy do sedna.
17 listopada w Tarnowskich Górach, a dokładniej w Galerii Inny Śląsk odbędzie się debiutancki koncert Clumsy Warlocks z nowym perkusistą. Do Marka Świszczorowskiego, Bartka Śliwy i Karola Adamusa dołączył jego kudłatość Miłosz Bichalski. Koncerciwo ma zacząć się o 20:00, a za wstęp życzą sobie... Właściwie nic sobie nie życzą. Wjazd za free. Widzimy się! Spóźnię się, ale dotrę!
Gdyby tak posiąść umiejętność bilokacji, z przyjemnością zaliczyłbym też koncert Tape Reels w Kultowej w Katowicach. 17 listopada tarnogórska kapela zagra przed bytomskim zespołem Jumanji, który kontynuuje trasę promującą album Schematy. Koncert rozpocznie się o 19:00. Wjazd = 10 zł.
Następnie z wypiekami na twarzy czekam na siódmy z kolei posTroCK, którego daniem głównym będzie Alternativ Quartet z Rumunii. Jako support zagra K-essence. Do zobaczenia w Tarnogórskim Centrum Kultury 20 listopada o 19:00. Bilety dostępne w recepcji TCK. Koszt biletu = 15 zł. Więcej informacji o siódmym posTroCKu znajdziecie w zapowiedzi, którą czas jakiś temu uskuteczniłem --> zapowiedź posTroCKa nr 7
Wujas Boltz przesyła najserdeczniejsze pozdrowienia koncertowe ;)
środa, 14 listopada 2012
wtorek, 13 listopada 2012
Recka: Crystal Castles - (III) [2012]
Jak dobrze, że Ethan Kath spotkał na swojej drodze Alice Glass. Jak dobrze, że z połączenia tej dwójki powstał zespół, który generuje tak dziwne dźwięki. Bolesne i pięknie dziwne dźwięki.
Jaki gatunek muzyczny Crystal Castles prezentują na swojej trzeciej płycie długogrającej? Niech to dunder świśnie, niech to kaczki zdepcą! Sorry. Nie podejmę się próby wrzucania (III) do żadnej z szufladek. Mogę za to połechtać swoją polskość i z dumą wyrazić uwagę, że polskie powietrze służy kanadyjskiemu duetowi. Wiecie, o co chodzi. Krążą słuchy, że materiał na (III) był nagrywany w Polsce.
Trzeci długograj Crystal Castles zawiera 12 kawałków. Osobiście pochłaniam (III) na jeden kęs. Pomaga w tym długość płyty. Trwa prawie 40 minut. Za krótko? Nie ma zbędnych zapychaczy. Moim zdaniem jest w sam raz.
Do otwierającego album Plague i trzeciego w kolejności Wrath of God mogliśmy przyzwyczaić ucho jeszcze przed premierą (III). Tuż przed wydaniem nowego LP Crystal Castles udostępnili również czwarty w kolejności utwór Affection. Wszystkie trzy piosenki były przekonujące. Jak się okazuje niepokojący, mroczny klimat Plague udziela się w pozostałych numerach. Wiercący ucho pisk w Pale Flesh szczególnie dający o sobie znać gdy odtwarzany jest na słuchawkach, stonowany Transgender, koncertowy killer Telepath w rytm, którego ciężko nie podrygiwać. Wszystko ma typową dla CC aurę mroku.
Nie doszukałem się wielu przebłysków poprzednich płyt. Jeden wychwyciłem. W Sad Eyes doszukałem się motywu z Untrust Us z debiutu Crystal Castles.
Nie mogę nie odnieść się do kolejnego z krótkich wymiataczy z kategorii 'minuta i pięćdziesiąt sekund'. Insulin w zestawieniu z poprzednimi jest niewystarczająco korzystne. Bez błysku. Zbyt szarpane jak dla mnie. Ale, że to tylko półtorej minuty - do przełknięcia.
Mój niekwestionowany faworyt - Violent Youth. Szedłem sobie ulicą w deszczu słuchając tegoż kawałka. W pewnym momencie zwolniłem krok, spojrzałem w niebo i pozwoliłem deszczowi zraszać moją twarz. Przeniosłem się gdzie indziej. Eargasm co się zowie.
Uścisk dłoni prezesa za wybór zamykacza albumu. Child I Will Hurt You pasuje idealnie. Ostatni track zostawia słuchacza w zamyśleniu. Odczuwa się swoistą pustkę. Ta pustka miesza w głowie.
Alice w tekstach wyrzuciła z siebie co jej leżało na serduchu. Trochę dziewczyna przeszła. Na teksty duży wpływ miał rozwój rodzinnych wydarzeń. Bądź co bądź jej charyzma aż wypływa z głośników. Z resztą podobnie jak przy poprzednich wydawnictwach.
Słowem podsumowania chciałbym tylko stwierdzić, że przyjemnie obserwuje się udaną ewolucję Crystal Castles. Względem debiutu Ethan i Alice poczynili duże zmiany. Z pewnością są bardziej dojrzali. Bogatsi w nowe doświadczenia nagrali płytę bardziej mroczną i niepokojącą. O (III) będzie się dużo mówiło, bo to kawał dobrego światowego grania. Po prostu.
Jaki gatunek muzyczny Crystal Castles prezentują na swojej trzeciej płycie długogrającej? Niech to dunder świśnie, niech to kaczki zdepcą! Sorry. Nie podejmę się próby wrzucania (III) do żadnej z szufladek. Mogę za to połechtać swoją polskość i z dumą wyrazić uwagę, że polskie powietrze służy kanadyjskiemu duetowi. Wiecie, o co chodzi. Krążą słuchy, że materiał na (III) był nagrywany w Polsce.
Trzeci długograj Crystal Castles zawiera 12 kawałków. Osobiście pochłaniam (III) na jeden kęs. Pomaga w tym długość płyty. Trwa prawie 40 minut. Za krótko? Nie ma zbędnych zapychaczy. Moim zdaniem jest w sam raz.
Do otwierającego album Plague i trzeciego w kolejności Wrath of God mogliśmy przyzwyczaić ucho jeszcze przed premierą (III). Tuż przed wydaniem nowego LP Crystal Castles udostępnili również czwarty w kolejności utwór Affection. Wszystkie trzy piosenki były przekonujące. Jak się okazuje niepokojący, mroczny klimat Plague udziela się w pozostałych numerach. Wiercący ucho pisk w Pale Flesh szczególnie dający o sobie znać gdy odtwarzany jest na słuchawkach, stonowany Transgender, koncertowy killer Telepath w rytm, którego ciężko nie podrygiwać. Wszystko ma typową dla CC aurę mroku.
Nie doszukałem się wielu przebłysków poprzednich płyt. Jeden wychwyciłem. W Sad Eyes doszukałem się motywu z Untrust Us z debiutu Crystal Castles.
Nie mogę nie odnieść się do kolejnego z krótkich wymiataczy z kategorii 'minuta i pięćdziesiąt sekund'. Insulin w zestawieniu z poprzednimi jest niewystarczająco korzystne. Bez błysku. Zbyt szarpane jak dla mnie. Ale, że to tylko półtorej minuty - do przełknięcia.
Mój niekwestionowany faworyt - Violent Youth. Szedłem sobie ulicą w deszczu słuchając tegoż kawałka. W pewnym momencie zwolniłem krok, spojrzałem w niebo i pozwoliłem deszczowi zraszać moją twarz. Przeniosłem się gdzie indziej. Eargasm co się zowie.
Uścisk dłoni prezesa za wybór zamykacza albumu. Child I Will Hurt You pasuje idealnie. Ostatni track zostawia słuchacza w zamyśleniu. Odczuwa się swoistą pustkę. Ta pustka miesza w głowie.
Alice w tekstach wyrzuciła z siebie co jej leżało na serduchu. Trochę dziewczyna przeszła. Na teksty duży wpływ miał rozwój rodzinnych wydarzeń. Bądź co bądź jej charyzma aż wypływa z głośników. Z resztą podobnie jak przy poprzednich wydawnictwach.
Słowem podsumowania chciałbym tylko stwierdzić, że przyjemnie obserwuje się udaną ewolucję Crystal Castles. Względem debiutu Ethan i Alice poczynili duże zmiany. Z pewnością są bardziej dojrzali. Bogatsi w nowe doświadczenia nagrali płytę bardziej mroczną i niepokojącą. O (III) będzie się dużo mówiło, bo to kawał dobrego światowego grania. Po prostu.
poniedziałek, 5 listopada 2012
Holy Foals
Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wydech... Zmachałem się! Nigdy jeszcze tak szybko nie wróciłem (przybiegłem) z pracy do domu. Premiera nowego singla zespołu Foals to cholernie dobry powód by przypocić czoło.
Wstałem wcześnie, żeby móc czym prędzej posłuchać świeżynki od Foalsów, a tu nic. Pustka. Zero. Dopiero później wyczytałem, że premiera będzie w BBC Radio 1 u Zane Lowe'a. Tak jak podejrzewałem Zane wrzucił Inhaler do cyklu Hottest Record in the World. Komunikat zakończył proces ciągłego wręcz maniakalnego odświeżania profilu oxfordzkiego zespołu na FB, ich strony internetowej i profilu na Lastfm. Nadszedł czas! Rzućcie uchem na Inhaler pierwszy utwór z Holy Fire, czyli trzeciego albumu Foals.
Ależ to jest brudny kawałek! Jeszcze rok temu zagrali to w Coachelli jako jam między piosenkami. Widzicie jak jam zamienił się w prawdziwą bombę? Początkujące zespoły jamujcie!
Żebyście mogli zobaczyć mój szczery uśmiech na twarzy. Inhaler miażdży! Siedzę sobie sponiewierany i szczerzę zęby. W którą stronę poszli Foalsi na trzecim longpleju? Ni to Antidotes, ni to Total Life Forever. Trzecia płyta to kolejne oblicze Foalsów. O to chodzi! Słyszycie w Inhaler Rage Against The Machine? Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek Źrebaki uraczą mnie tak rockowym utworem. Czapki z głów. No i oczywiście zacnie, że zostali funky. Ciężko usiedzieć na czterech literach ;)
Nie wiem jak wytrzymam do premiery Holy Fire (11.02.2013). Będzie ciężko. Foals forever!
Wstałem wcześnie, żeby móc czym prędzej posłuchać świeżynki od Foalsów, a tu nic. Pustka. Zero. Dopiero później wyczytałem, że premiera będzie w BBC Radio 1 u Zane Lowe'a. Tak jak podejrzewałem Zane wrzucił Inhaler do cyklu Hottest Record in the World. Komunikat zakończył proces ciągłego wręcz maniakalnego odświeżania profilu oxfordzkiego zespołu na FB, ich strony internetowej i profilu na Lastfm. Nadszedł czas! Rzućcie uchem na Inhaler pierwszy utwór z Holy Fire, czyli trzeciego albumu Foals.
Ależ to jest brudny kawałek! Jeszcze rok temu zagrali to w Coachelli jako jam między piosenkami. Widzicie jak jam zamienił się w prawdziwą bombę? Początkujące zespoły jamujcie!
Żebyście mogli zobaczyć mój szczery uśmiech na twarzy. Inhaler miażdży! Siedzę sobie sponiewierany i szczerzę zęby. W którą stronę poszli Foalsi na trzecim longpleju? Ni to Antidotes, ni to Total Life Forever. Trzecia płyta to kolejne oblicze Foalsów. O to chodzi! Słyszycie w Inhaler Rage Against The Machine? Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek Źrebaki uraczą mnie tak rockowym utworem. Czapki z głów. No i oczywiście zacnie, że zostali funky. Ciężko usiedzieć na czterech literach ;)
Nie wiem jak wytrzymam do premiery Holy Fire (11.02.2013). Będzie ciężko. Foals forever!
niedziela, 4 listopada 2012
Kosmopsychodiscofunkizpola
Owadzia mać! Nadlatuje trzecie wydawnictwo Łąki Łan! Armanda pojawi się 13 listopada. Tym razem Paprodziad i spółka odkrywają kosmos. Jeden z tagów opisujący twórczość Łąki Łan na lastfmie to psychodiscofunkizpola. Po przesłuchaniu pierwszego singla z trzeciego długograja zatytułowanego Armanda pozwalam sobie rozszerzyć ten tag o -kosmo. Tak jest! Kosmopsychodiscofunkizpola!
Pobujajcie odwłoki przy nowym kawałku Łąki Łan. Niechaj w Muzycznej Czasoprzestrzeni Pana Boltza zabrzmi utwór Lovelock.
I jak? Kosmiczny track, c'nie? ;D Oj coś czuję, że tej zimy trzeba będzie rozważyć możliwość uczestnictwa w koncercie. Występy Łąki Łan to solidna dawka energii. Nie byłbym sobą gdybym nie wspomniał o tym, że strrrrrasznie cieszę się, że Tarnogórzanie mieli okazję w tym roku doświadczyć Łąki Łan na żywo podczas Gwarków 2012. Miło, że zostali ciepło przyjęci ;)
Poniżej zamieszczę jeszcze ujawnioną przez zespół tracklistę Armandy:
1. Łan Pała
2. Lovelock
3. Dziadarap
4. Łan For Me
5. Infinite
6. Pompeje
7. Sundown
8. Jammin'
9. Pleń
10. Armanda
Czekacie na tę płytę? ;>
Pobujajcie odwłoki przy nowym kawałku Łąki Łan. Niechaj w Muzycznej Czasoprzestrzeni Pana Boltza zabrzmi utwór Lovelock.
I jak? Kosmiczny track, c'nie? ;D Oj coś czuję, że tej zimy trzeba będzie rozważyć możliwość uczestnictwa w koncercie. Występy Łąki Łan to solidna dawka energii. Nie byłbym sobą gdybym nie wspomniał o tym, że strrrrrasznie cieszę się, że Tarnogórzanie mieli okazję w tym roku doświadczyć Łąki Łan na żywo podczas Gwarków 2012. Miło, że zostali ciepło przyjęci ;)
Poniżej zamieszczę jeszcze ujawnioną przez zespół tracklistę Armandy:
1. Łan Pała
2. Lovelock
3. Dziadarap
4. Łan For Me
5. Infinite
6. Pompeje
7. Sundown
8. Jammin'
9. Pleń
10. Armanda
Czekacie na tę płytę? ;>
poniedziałek, 29 października 2012
Folk rockowe cacko
Ajajaj, ależ uzależniłem się od tego kawałka. Jakoś tak wpasował mi się w ten jesienno-zimowy klimat. Prawdziwe folk rockowe cacko. Robi mi się cieplej gdy wspomnę sobie koncert Dry the River na Openerowej scenie namiotowej. Co prawda nie byli moimi priorytetowymi zespołami/wykonawcami z listy "cza obocyć na żywca", ale udało się wstąpić na ich jak się okazało konkretną muzyczną prezentację. Dali radę na żywo. Miło, że mają zacięcie post-rockowe. W wykonach na żywo flirtowali nieco z tym gatunkiem muzycznym. Ponadto mam słabość do smakowitych wielogłosów, których u Dry the River nie brakuje. Oceniam je bardzo pozytywnie. Coś czuję, że debiut Brytyjczyków Shallow Bed na dobre zagości w mojej Muzycznej Czasoprzestrzeni.
Natomiast jeżeli chodzi o Dry the River, a sprawę polską - dobra nowina. Właściwie dobre nowiny, bo 3 (słownie: trzy).
Dry the River zagra w Polsce 3 klubowe koncerty. Pierwszy odbędzie się16 listopada w Poznaniu na Międzynarodowych Targach Poznańskich, drugi 17 listopada w warszawskiej Hydrozagadce, a trzeci 18 listopada we Wrocławiu w Firleju. Gdyby okoliczności bardziej sprzyjały chętnie wpadłbym na ich koncert. Open'erowy koncert w Tencie był zacny, a klubowy nie powinien być gorszy.
piątek, 26 października 2012
Antidotes, Total Life Forever i... Holy Fire
Tak jest! Holy Fire! Nagrywali, nagrywali, aż w końcu nagrali! Foalsi wracają z trzecią płytą! Kiedy pojawi się nowy album? Proszę szanownych czytaczy, jak już
zakupicie nowe kalendarze to zaznaczcie sobie 11 dzień miesiąca lutego w
kółeczko. Właśnie 11-ego lutego 2013 światło dzienne ujrzy nowa płyta
długogrająca zespołu Foals. Osoby, które wykorzystają pre-order na iTunes automatycznie otrzymają pierwszy track z Holy Fire - Inhaler. Trzeci album Foalsów można zamawiać w pre-orderze od 5 listopada. Kurka rurka powiem Wam, że jestem dziwnie spokojny, że będzie cacy. Ciekawe tylko, w którą stronę pójdą chłopaki z Oxfordu. Czy na "trójce" będzie więcej młodzieńczej energii niczym z Antidotes, a może postawią na post-rockowy sznyt z Total Life Forever? A może znajdą inną ścieżkę, którą zechcą podążyć? Niech już będzie 5 listopada i nastanie możliwość odsłuchu Inhaler. Rąbek tajemnicy zostanie odsłonięty.
Póki co, nieśmiertelny, genialny, ociekający zacnością, jedyny w swoim rodzaju utwór z drugiej płyty Foals Total Life Forever - Spanish Sahara.
Póki co, nieśmiertelny, genialny, ociekający zacnością, jedyny w swoim rodzaju utwór z drugiej płyty Foals Total Life Forever - Spanish Sahara.
wtorek, 23 października 2012
posTroCK nr 7 - zapowiedź
Jeżeli myśleliście, że cykl posTroCK na dobre zniknął z
oferty Tarnogórskiego Centrum Kultury to jesteście w błędzie. Zapoczątkowana w
2010 roku tradycja koncertów, na których prym wiodą zagraniczne zespoły
post-rockowe i około post-rockowe trwa dalej. 20 listopada po raz kolejny w
kameralnej przestrzeni sali 55 (sali kinowej DKF Olbrzym) rozbrzmi muzyka z
tego gatunku. W drugiej połowie listopada w Tarnowskich Górach pojawią się postrockowcy
z Rumunii - Alternativ Quartet. Dotychczas
czterej panowie z Cluj serca Transylwanii nagrali dwa albumy. W 2010 roku wypuścili Liniştea Astupă Goluri , a w 2011 Aripi.W obu przypadkach
udostępnili je za friko na ich oficjalnej stronie internetowej. Skorzystałem z
tej opcji, ściągnąłem, przesłuchałem i nie żałuję. W swojej twórczości rumuńscy
muzycy potrafią znaleźć miejsce zarówno dla mocnych gitar, dźwięku fletu jak i
rzadko wykorzystywanego instrumentu zwanego thereminem. Wszystko to spięte jest
wokalami śpiewanymi w ich ojczystym języku, czyli po rumuńsku. 10 grudnia planują podzielić się (ponownie za darmo) kolejnym, trzecim już albumem długogrającym - Când nu cânt.
Przed gośćmi z Rumunii zagra K-essence. Pod tą nazwą kryje się solowy projekt Bartka Księżyka, wokalisty, gitarzysty i tekściarza zespołu NeLL. K-essence ma na swoim koncie składający się z 10 kawałków debiutancki album Prince of Pawns.
Niechaj osoby zainteresowane uczestnictwem w posTroCKu nr 7
gromadzą się w Tarnogórskim Centrum Kultury we wtorek 20 listopada tuż przed
godziną 19:00. Bilet wstępu kosztuje 15 złotych i można go nabyć w recepcji
TCK (pewnie jakoś na początku listopada będą już dostępne).
A tak grają chłopaki z Transylwanii:
Subskrybuj:
Posty (Atom)